poniedziałek, 15 czerwca 2015

Cywilizowane ptaszki

Nasze, osiedlowe.

1. Na występie z ocieplenia bloku (położone na ścianach szczytowych, lepiej przecież docieplić dwie niż żadnej, kij z tym, że rusztowania, robotnicy, koszta) jaskółki założyły gniazdo. Jako, że mieszkam na czwartym piętrze, najbliżej mego okna były. Czasem mnie o świtaniu budziły młode dzioby rozdarte. Ale miło mieć jaskółki zaraz za oknem.

2. Razu pewnego między czwartą a piątą rano, już wstałam, piłam kawę w salonie, straszny ptasi rejwach od strony sypialni. Myślałam, że gdzieś w koronie drzewa, rozglądam się, kiedy mi ten harmider przeszkadzać zaczął, ale nie widać, gdzie tak ptaszyska rajcują. A otóż obok mego okna. Ze cztery kawki. Dorwały się do gniazda jaskółek.
Nie widziałam tego, domyśliłam się jedynie, że wydziobały młodociane jaskółczątka. Mięska się im zachciało.
Po dwóch dniach przestały przylatywać na ten występ ocieplenia. Zjedzone do imentu.

3. Gołąbek na jezdni, za parkującym samochodem. Skrzydełkami macha, ogonkiem wywija! Ot, zachciało mu się seksu. Nie przeszkadzam, ale zmierzam tuż obok. Ptaki to szybko robią, więc powiedzmy, że oderwał się sam od samiczki. Samiczka została. Była bowiem rozjechana na śmierć.
- Ty zboczeńcu - skomentowałam bez emocji, ale z zamierzoną oceną moralną.

piątek, 29 maja 2015

Permakultura mnie zachwyca

Na razie wciąż dość teoretycznie. W pkatyce przełozyło sięto na mulczowanie doniczek z drzewkami na balkonie. Ale po raz kolejny czytam Seppa Holzera i odkrywam nowe szczegóły.
Przeniesienie na własny grunt (który kiedyś przecież będę miała) może być trudne - bo gdzie ja znajdę południowy stok? Ale wpadło mi dziś na FB zdjęcie permakultury na płaskim.
Może to i nie permakultura, ale pomysł - do zastosowania.

Adres zdjęcia: https://www.facebook.com/Checkinntv/photos/pcb.725894270867400/725894177534076/?type=1&theater

środa, 18 marca 2015

Niespodzianka

Dopraszałam się zmian - nic się nie dało zrobić.
Toteż jestem na wypowiedzeniu.
Po czem niechcący trochę zrobiłam straszną rzecz.
Trochę wstydu, trochę pouczeń.
Dziś dywanik.
I jest zmiana! Taka, jakiej chciałam.
Nadrzędność zawodowa traktuje to jak ukaranie mnie.
Ja to odbieram jako nagrodę.
Może wreszcie do pracy będę przyjeżdżać z radością?

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wymarzenie

Z powodu wolnych dni zrobiłam zmiany na mapie marzeń (u mnie to tablica korkowa, szpilkami przypinam zdjęcia, hasła lub obrazki, które mają mi przypominać, co dla mnie ważne). Między innymi narysowałam jeszcze raz mój wymarzony domek. Z zewnątrz. Słabo go widać w rozbuchanej roślinności, ale ja wiem, co w nim ma być. I jaki ma być.

Pozostaje mi ubrać w słowa marzenie o tym, GDZIE ma być mój wymarzony dom.
Horyzont pofałdowany. Najlepiej widok na góry.
Południowy stok. Albo chociaż trochę terenu z nachyleniem ku południowi.
Podmokłe zagłębienie. Staw, młaka, strumyk, rzeczka.
Z dużych drzew: lipa, dąb, brzozy, klon. Chociaż jedno takie. I jabłonie, śliwy, wiśnie.
Wjazd na działkę od wschodu (albo południa, ale od wschodu lepiej).
Dwa hektary.

I żeby mi żadna autostrada, droga ekspresowa, krajowa czy wojewódzka  nie niszczyła ciszy. Droga gminna tylko może być. Li i jedynie.


A z tablicy marzeń wynika, że chciałabym biegać. Co niekoniecznie do mojej racjonalności dociera, bo nie wiem, po co.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Niecierpek balsamina

Koreański kolega mojej Córki przysłał mi nasionka kwiatków na balkon. Nazwy po angielsku, rysuneczki na paczuszkach. Niektóre rozpoznałam.
Niektóre wyrosły. Inne zostały wypalone kocimi sikami albo zeżarte przez ziemiórki.
Garden balsam urósł. Skrzynka była za mała, więc przesadziłam do największej doniczki. I rósł nadal. Aż wreszcie zakwitł.
I dopiero teraz sprawdzam nazwę po polsku. Niecierpek balsamina.
Bardzo efektowny - wielki, ma śliczne kolory kwiatów.
Zostanie w moich wysiewach, ale już nie na balkonie. Zbiorę nasionka i w przyszłym sezonie będzie przed blokiem.

W ogóle muszę się zastanowić nad tym balkonem. Prawdopodobnie pozbędę się wilca, bo marniutki jest w tym upalnym południowo-zachodnim słońcu. Dojdzie trochę więcej użytkowych. Na przykład chmiel - nie dość, że użytkowy, to w dodatku pnącze.
No i chyba czas się rozstać ze skrzynkami balkonowymi: za mała pojemność, mało co urośnie a szybko wysycha.
W skrzynce dobrze się ma rukola.